O trudach macierzyństwa...

25 sierpnia 2011.

Ostatnio pisałam o tym, że posiadanie takiej Małej Kruszynki i zajmowanie się nią 24 h na dobę wcale nie jest takie łatwe...owszem radość jest ogromna, ale czasem są momenty bardzo ciężkie i wyczerpujące. Wiele maluchów ma jeszcze nie do końca rozwinięty układ pokarmowy i cierpią na różnego rodzaju dolegliwości...najgorszy przypadek - kolki, później bóle brzuszka, gazy, zaparcia itd itp.
Nasza Julitka na szczęście nie ma kolek, ale często męczą ją zaparcia, gazy i bóle brzuszka...przez co bywa bardzo niespokojna, rozdrażniona i bardzo źle sypia, albo nie sypia w ogóle...Biedactwo czasem bardzo głośno płacze, a my nie do końca możemy jej pomóc. Można podawać dziecku kropelki typu Espumisan, Sab Simplex, Infacol, stosować kateter rektalny, kłaść dziecko na brzuszku, robić masaże, stosować odpowiednią dietę u matki karmiącej, nosić w chuście...żeby złagodzić dolegliwości, ale całkowicie wyleczyć się ich nie da..trzeba cierpliwie czekać, aż miną same z upływem czasu.
Długi i bardzo głośny płacz dziecka potrafi być męczący...dlatego po całej dobie spędzonej z takim maluchem trzeba koniecznie się zrelaksować, pójść na spacer, zrobić coś dla siebie.
Ale żeby nie było, że macierzyństwo to tylko problemy...to są także piękne momenty. Taka Mała Istotka budzi się i (póki co jeszcze się świadomie nie uśmiecha) mądrze patrzy swoimi dużymi oczkami na mamę i tatę jakby chciała powiedzieć "Dzień Dobry Mamusiu i Tatusiu...- kocham Was" :-D



22 sierpnia 2011.

Czas pędzi jak szalony i oto 19 sierpnia nasza Królewna skończyła miesiąc...Jeżeli miałabym podsumować ten czas...to powiedziałabym krótko..."łatwo nie było i nie jest", ale radość ogromna jest, że nasza Kruszynka rośnie i jest taka słodka.



A teraz będzie coś o macierzyństwie...


10 sierpnia 2011
Po trzech tygodniach od narodzin naszej Kruszynki znalazłam wreszcie odrobinę czasu, żeby coś Wam napisać o moim macierzyństwie.
Otóż po pierwsze - pozwolę sobie zacytować moją koleżankę Olę - "Ciąża to bułka z masłem, a bycie mamą to wyzwanie" - dodam od siebie - nawet najtrudniejszy poród nie równa się z tym, co dzieje się po. Świat staje do góry nogami. Teraz już nie liczysz się Ty, ale Twoje maleństwo. A taka mała istotka wymaga bardzo dużo uwagi i opieki. Już nawet zwykła czynność mycia zębów nabiera innego wymiaru...ale z czasem wszystko wraca do normy i człowiek zaczyna się przyzwyczajać do nieprzespanych nocy, płaczu maluszka, pieluch, czy karmienia Najważniejsze to nie dać się zwariować i nie panikować. Do noworodka należy podchodzić z wielkim spokojem, bo maleństwo wyczuwa każde napięcie rodziców i reaguje zwykle płaczem.
Dla mnie najgorsze były pierwsze dni po porodzie, kiedy obie walczyłyśmy z laktacją. Mała nie umiała jeszcze dobrze złapać piersi, denerwowała się przy tym, mocno płakała, a ja nie umiałam jej pomóc, nie umiałam także znaleźć dogodnej pozycji do karmienia (szwy mnie okrutnie "ciągły") i tak obie się pociłyśmy. Najważniejsze to się nie denerwować i nie załamywać się. Łatwo powiedzieć... Domyślałam się, że większość kobiet w tym punkcie rezygnuje z karmienia i przechodzi na butelkę...(wczoraj chciałam małej podać mleko z butelki i stwierdziłam, że straszna to robota z takim karmieniem). Moja walka z laktacją trwała około 1,5 tyg do 2. Oczywiście do teraz czasem mała ma problem ze złapaniem piersi i się denerwuje, ale umiem już to opanować :-).
Poza tym dni okrutnie uciekają...człowiek całą energię poświęca dziecku i nawet nie wie, kiedy jest poniedziałek, a kiedy piątek. Dzień spędza się na karmieniu, przewijaniu, spacerach, kąpieli, i usypianiu maleństwa. Zmieniają się też priorytety. Nagle wizyta u fryzjera nie jest już aż tak ważna...choć nie należy też przesadzać w drugą stronę. Należy o siebie dbać...bo właściwie zadbana mama potrafi też dobrze zadbać o swoje dziecko.
Poza tym istotną rzeczą jest to, aby od samego początku pozwolić też tatusiowi opiekować się maleństwem. Dziecko uczy się, że nie tylko jest mama, ale także jest tata i on równie dobrze jak mama potrafi o niego zadbać.
Generalnie MALEŃSTWO daje baaardzo dużo radości.