O tym co robi stres z mamą i kotką

29 maja 2011
Od jutra zaczynamy z Julitką 33 tc...a więc Wielki Dzień zbliża się krokami milowymi...brzuszek rośnie nadal i staje się coraz większy.
Mama zaczęła powoli robić zakupy ciuszkowe dla bobasa - ale szczerze powiem, że przez ten remont - a teraz już raczej urządzanie mieszkania - nie mam z tego żadnej radości. Wszystko robione jest w okropnym pośpiechu i stresie. Przeklinam ten dzień, kiedy zdecydowałam się na to wszystko. NIGDY WIĘCEJ REMONTU W CIĄŻY...ciągłe borowanie, przekłuwanie, hałas i bałagan mogę człowieka wykończyć. Jestem już psychicznie na skraju wyczerpania nerwowego...a do tego zachorowała moja kotka...3 dniu u weterynarza, zastrzyki antybiotykowe, które sama jej aplikuję i żadnej poprawy, żadnej konkretnej diagnozy - poza tą, którą sama wystawiłam - czyli stres związany z remontem.
Mam ochotę usiąść i rozpłakać się jak małe i bezradne dziecko...no bo trochę się tak czuję - 1. brudno w mieszkaniu - jak to przy remoncie bywa - a ja nie mam sił i nie dam rady tego posprzątać, a nikt mi w tym nie pomoże 2. brak mamy czy kogoś bliskiego do kogo mogłabym zadzwonić i choć się wyżalić 3. bezsilność wobec choroby kotki - czytam, szukam i nic...
4. pretensje taty, że nie przyjeżdżam go odwiedzić - podczas gdy znoszę coraz gorzej wszelkie podróże.
Marzę o chwili, kiedy to wszystko minie i będę mieć choć na chwilę spokój...

2 miesiące do spotkania po tej stronie brzuszka??

25 maja 2011
Mija 32 tc, do Wielkiego Dnia już coraz bliżej...około 2 miesięcy. Brzuszek okrąglutki...choć póki co jeszcze tak bardzo nie przeszkadza...
Mama zaczyna się już powoli stresować zbliżającym się porodem...i tym, co będzie PO...Z jednej strony cieszę się już na spotkanie takiej małej MOJEJ ISTOTKI, a z drugiej bardzo się boję...no bo w końcu taka mała kruszyna będzie zależna tylko od nas...Chyba każdy młody rodzic ma tysiące wątpliwości i obaw...
Remont prawie nas już wykończył, ale dobiega już powolutku końca i mam nadzieję, że lada chwila urządzimy salon i będzie już pięknie i czysto.
Od dwóch dni szukam łóżeczka, materacyka i pościeli dla naszej Królewny i muszę przyznać, że ofert jest od groma...czasem już się w tym wszystkim gubię...
Czekają nas też spore zakupy...wanienka, smoczki, butelki, pieluszki, ubranka...

Zostało +/-69 dni

17 maja 2011

31 tydzień ciąży. Do porodu zostało jeszcze nieco ponad 2 miesiące...czyli coraz mniej...Czas ucieka, a ja mam coraz mniej sił na szaleństwo zakupów, a prawdę mówiąc nie mam jeszcze nic dla małej. Ciągle mamy niegotowy duży pokój...panele czekają na ułożenie, a wcześniej trzeba przełożyć kable. Szczerze mówiąc mam już tego wszystkiego dość - remontu, malowania, zakupów mebli, sofy wybierania kolorów...nigdy nie sądziłam, że urządzanie mieszkania może być tak wyczerpujące :-(
Od dzisiaj jestem na przymusowym L4 - pani Doktor stwierdziła wczoraj, że jestem skrajnie wyczerpana i muszę teraz bardzo dużo odpoczywać. I chyba ma rację...
Mała Julita waży 1553 g, rozwija się prawidłowo, ale za to ja nie przybrałam ani grama tłuszczu...
Dzidzia nadal ułożona jest główką w dół, ale wzrost wagi spowodował, że bardzo mocno naciska na szyjkę macicy, co powoduje, że dolne partie miednicy są bardzo mocno napięte i muszę dużo wypoczywać, jeść potrójną dawkę magnezu, a na niski poziom hemoglobiny - żelazo.


Coś na ząb

11 maja 2011

A dzisiaj na kolację zrobiłam taką oto małą sałatkę z grillowanego bakłażana.

Składniki, 1 porcja:

1/2 małego bakłażana
3 liście sałaty karbowanej
kilka kosteczek sera feta
2 - 3 pomidorki koktajlowe
1 łyżka listków świeżego oregano
1 łyżeczka suszonego oregano
sól morska i świeżo zmielony czarny pieprz
oliwa z oliwek

Wykonanie:
  • Bakłażana pokroić na 1 cm plastry. Posypać solą, odstawić na 15 minut. W międzyczasie przygotować MIODOWY SOS WINEGRET.
  • Bakłażana opłukać pod bieżącą wodą, aby pozbyć się goryczki, dokładnie osuszyć papierowym ręcznikiem i ułożyć na rozgrzanej patelni grillowej. Grillować przez około 5 minut z jednej strony aż powstaną ciemne pręgi. Przełożyć na drugą stronę, posypać solą morską, skropić oliwą z oliwek i grillować przez kolejne 5 minut.
  • Bakłażana ułożyć na sałacie, dodać ser feta i pokrojone na połówki pomidorki koktajlowe. Posypać świeżym oraz suszonym oregano. Polać miodowym sosem winegret. Oprószyć świeżo zmielonym czarnym pieprzem oraz ewentualnie solą morską do smaku

Miodowy sos winegret Δ

Sos winegret wzbogacony o miód i czosnek. Przyrządzony na bazie oliwy z oliwek Mój ulubiony sos do sałatek. Oliwę z oliwek można zastąpić olejem z pestek winogron lub innym olejem roślinnym. Ja zwykle używam oliwy z oliwek extra virgin.
Pyszny miodowy sos winegret do sałatek. Najlepszy sos do sałaty, pomidorów.

Składniki:

1 łyżka soku z cytryny (lub 1,5 łyżki octu winnego)
3 - 4 łyżki oliwy z oliwek extra virgin
1 łyżka miodu
1/2 ząbka czosnku (opcjonalnie)
szczypta soli morskiej
świeżo zmielony czarny pieprz

Czosnek bardzo drobno posiekać, rozetrzeć końcem noża, posypać delikatnie solą i przełożyć do miseczki. Dodać miód i razem rozetrzeć. Wlać sok z cytryny, sól i pieprz do smaku. Dolać oliwę i wymieszać wszystkie składniki.


Pychota - smacznego!!!

The Southern Adventist University Symphony Orchestra

11 maja 2011

Dwa dni temu, a więc 9 maja wybrałam się na koncert orkiestry symfonicznej do kościoła Św. Katarzyny w Krakowie. Koncert The Southern Adventist University Symphohony Orchestra - bo tak brzmi pełna nazwa tej orkiestry - był dla mnie niezwykłą ucztą duchową. Ale za to małej wcale się nie podobało...tłukła się ile wlezie...ach te dzieci. Dobrze, że w kościele była toaleta - bo chyba bym musiała zrezygnować w połowie programu i wyjść w poszukiwaniu ustronnego miejsca :-)
To już 30 tc...do porodu około 75 dni, a mama z tatą ciągle w proszku tzn. mieszkanie a dokładnie salon przypomina przejście tajfunu...jeszcze najgorsze przed nami...
Ogólnie nie czuję się najgorzej, chodzę do pracy, ale zmęczenie daje mi w kość...
Obecnie jestem na etapie szukania fotografa na sesję ciążową i noworodkową. Dziś zamówiłam u mojej zaprzyjaźnionej Pani Florystki różową opaseczkę z kwiatuszkami, żeby mała słodko wyglądała na swojej pierwszej w życiu sesji ;-)

Kolki i problemy z oddychaniem...

7 maja 2011
Trzeci trymestr jak się okazuje rzeczywiście jest najbardziej uciążliwy...człowiek staje się coraz bardziej ociężały, a maleństwo sobie szaleje wbijając swoje rączki i nóżki gdzie popadnie.
Od trzech dni zaczęłam odczuwać nowy dyskomfort - mianowicie kolki i problemy z oddychaniem.
Kiedy po raz pierwszy zaczęło mi brakować powietrza przestraszyłam się...ale jak się okazało to zupełnie normalne, bo płuca ciężarnej muszą absorbować o 20% więcej tlenu. Kolki - które pojawiają się jak się okazuje w pozycji siedzącej czy nawet leżącej też są standardem...czasem potrafią trwać nawet do 3 dni...mnie na szczęście trzymają do godziny...Poza tym w nocy łapią mnie skurcze nóg, co najprawdopodobniej może być spowodowane niedoborem magnezu...
Ogólnie zaczyna się już niezła jazda bez trzymanki...:-)
Julita dziś cały dzień była wyjątkowa wyrozumiała dla swojej mamusi, prawie cały dzień spała...ale za to około 19 zaczęła figlować i ...chyba szybko nie zaśnie.
Kotka jest dla mnie mniej wyrozumiała - już drugi dzień z rzędu sika na łóżko i sofę...a ja nie wiem, co się dzieje...czy to objaw stresu związanego z remontem i nowym zapachem, czy jej złośliwość, czy zapalenie pęcherza...
Ogólnie mijający tydzień nie należał do najprzyjemniejszych...oby następny był bardziej udany.



Remont w ciąży

2 maja 2011.

Jeżeli ktoś dałby mi wybór pomiędzy malowaniem i urządzaniem mieszkania, a 3 dniami spędzonymi za miastem na pewno wybrałabym opcję nr 2. Ciąża absolutnie nie nadaje się na takie wyzwania. W zasadzie mija dopiero drugi dzień od rozpoczęcia prac remontowo-malarskich, a mi się wydaje, że siedzę w tym wszystkim już 2 tydzień. Jest masakra....Stres... nerwy, a do tego przeszkadzający we wszystkim brzuch...nie mogę się porządnie schylić, wyciągnąć na dłużej rąk do góry, przebywać długo w malowanym pomieszczeniu, za długo sprzątać...Zdecydowanie zły okres, no ale cóż począć, jeżeli nie uporządkujemy tego teraz to później z małym bobasem już nie zrobimy nic.
Rozpoczynamy dziś z Julitką 29 tc...mała dziś chyba nie jest w najlepszym humorku...jak tatuś - ładuje mi ciągle piąski w bok...czasem naprawdę boli...