Trzeci trymestr jak się okazuje rzeczywiście jest najbardziej uciążliwy...człowiek staje się coraz bardziej ociężały, a maleństwo sobie szaleje wbijając swoje rączki i nóżki gdzie popadnie.
Od trzech dni zaczęłam odczuwać nowy dyskomfort - mianowicie kolki i problemy z oddychaniem.
Kiedy po raz pierwszy zaczęło mi brakować powietrza przestraszyłam się...ale jak się okazało to zupełnie normalne, bo płuca ciężarnej muszą absorbować o 20% więcej tlenu. Kolki - które pojawiają się jak się okazuje w pozycji siedzącej czy nawet leżącej też są standardem...czasem potrafią trwać nawet do 3 dni...mnie na szczęście trzymają do godziny...Poza tym w nocy łapią mnie skurcze nóg, co najprawdopodobniej może być spowodowane niedoborem magnezu...
Ogólnie zaczyna się już niezła jazda bez trzymanki...:-)
Julita dziś cały dzień była wyjątkowa wyrozumiała dla swojej mamusi, prawie cały dzień spała...ale za to około 19 zaczęła figlować i ...chyba szybko nie zaśnie.
Kotka jest dla mnie mniej wyrozumiała - już drugi dzień z rzędu sika na łóżko i sofę...a ja nie wiem, co się dzieje...czy to objaw stresu związanego z remontem i nowym zapachem, czy jej złośliwość, czy zapalenie pęcherza...
Ogólnie mijający tydzień nie należał do najprzyjemniejszych...oby następny był bardziej udany.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz