26 kwietnia 2011

Długi świąteczny weekend już za nami, ale na szczęście następny majowy jeszcze przed nami...tyle że dla mnie i mojego męża ten następny weekend będzie bardzo pracowity - czeka nas gruntowne malowanie całego mieszkania, a co za tym idzie sprzątanie...
Za około 12 tygodni urodzi się nasza mała królewna - więc trzeba powoli zacząć kupować potrzebne akcesoria. Ale zanim zacznę zagracać mieszkanie łóżeczkiem, wanienką, wózkiem i innymi takimi "pierdółkami" najpierw chcę, żeby były już odmalowane ściany, żeby nie trzeba było przekładać rzeczy z miejsca na miejsce.
Zaczęłyśmy z Julitką 28 tc - mała jest wyjątkowo ruchliwa - wczoraj kopała mnie niemal cały dzień i przyznam, że już pod koniec dnia miałam dość, byłam bardzo zmęczona i obolała, a dodatkowo moje samopoczucie było pogarszane przez wielki ucisk żołądka i ból na wysokości płuc...
Od dwóch dni jestem troszkę niespokojna - bo bratanice mojego męża zaraziły się ospą - a jak przeczytałam - ospa jest niebezpieczna dla ciężarnych - a ja niestety najprawdopodobniej nie chorowałam w dzieciństwie na tę chorobę. Mam nadzieję, że się tym świństwem nie zarażę.
Poza tym dzisiaj moja koleżanka - która już za dwa tygodnie będzie rodzić - nastraszyła mnie paciorkowcem grupy B - tzw. Streptococcus agalactiae, GBS czyli Group B Streptococcus, który jest bardzo niebepieczny dla noworodka, jeżeli zarazi się nim przy porodzie. Na szczęście moja lekarka wpisała mi GBS na listę obowiązkowych badań, więc będę wiedzieć co i jak.
Można oszaleć z tym wszystkim...ja staram się podchodzić w miarę normalnie do tego wszystkiego, ale czasem po prostu się nie da.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz