Około 96 dni do końca

20 kwietnia 2011

Za oknem piękna pogoda, 23 stopnie w słońcu, zielona trawa, kwitnące krzewy i drzewa...ach :-) wygląda na to, że doczekaliśmy się prawdziwej wiosny, ba... nawet lata. Dzień za dniem moja i już zostało mi tylko około 96 dni do powitania naszej córeczki po tej stronie brzuszka...:-)
Właśnie mija 27 tc. a co za tym idzie wchodzimy w 3 trymester - wg. opinii doświadczonych mam ponoć najgorszy czas dla cieżarnej...rzeczywiście zaczynam powoli mieć mniej sił, szybciej się męczę, mam potworną zgagę, zaparcia...a będzie coraz ciężej...
Praca zawodowa wcale mi nie ułatwia życia...stres, nerwowa atmosfera i nadmiar pracy bardzo mnie wykańcza i nie wiem jak długo dam radę...a najgorszy jest fakt, że wszystkim się wydaje, że czuję się super i mogę pracować za 10 osób...
Zapisałam się do szkoły rodzenia i dostałam w prezencie całą reklamówkę różnych próbek, ulotek, ale też i kilka jakiś broszurek do poczytania i ...zaczęłam powoli wątpić w siebie i w to, że dam sobie z tym wszystkim radę...
Martwię się, że nic tak naprawdę nie wiem o dzieciach, że będę "złą" matką, że nie będę umiała karmić piersią, że mała będzie nerwowa (bo w końcu ja też się cały czas czymś stresuję), że w ogóle nie będę umiała się znaleźć w nawej roli...można oszaleć...
Jestem ogólnie przez ostatnie 2 tygodnie bardzo zestresowana - a nawet nie mam bratniej duszy, z którą mogłabym pogadać.
Ale chyba tak już bywa, że kiedy dziewczyna decyduje się na dziecko - zostaje sama z tym wszystkim, a u mnie dodatkowo jest kiepsko - bo nie mam nawet mamy, z którą mogłabym pogadać...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz