Ojej...troszkę czasu upłynęło od mojego ostatniego wpisu, dlatego postanowiłam zrobić przerwę w tej ciszy i coś napisać...:-)
Moje milczenie wynikło z bardzo intensywnej w ostatnich dniach nauki do egzaminu - no ale się opłaciło.
Otóż 5 kwietnia 2011 zostałam przyjęta w poczet uprawnionych geologów w kategorii VII...i teraz po otrzymaniu stosownego świadectwa podpisanego przez samego pana Ministra ds. Środowiska...:-)mogę samodzielnie wiercić dziury w ziemi...:-). Niby to takie oczywiste - bo cóż innego może robić geolog- ale jak się okazuje na wszystko trzeba mieć stosowny papier...;-).
Dziś zaczynamy z małą Julitą - bo chyba takie w końcu będzie imię naszej córeczki - 26 tc. Czas pędzi nieubłagalnie do przodu i chyba najwyższy czas zacząć myśleć o wyborze szkoły rodzenia i szpitala. Powiem szczerze, że mam niezły mętlik w głowie, jeżeli chodzi o wybór...tyle się naczytałam i nasłuchałam różnych opinii o tych krakowskich szpitalach, że strach mnie oblatuje - jak tylko o tym myślę.
Postanowiłam, że zadzwonię do szkoły rodzenia, która działa przy szpitalu Siemieradzkiego i zobaczymy, czy mnie przyjmą (chodzi o wolne miejsca na kursie).
Poza tym brzuszek powiększa się z dnia na dzień i nie dopinam już moich spodni w pasie...dlatego postanowiłam zakupić spodnie ciążowe. Polecam sklep Happy mum...(mają też sklep on - line) można zakupić bardzo ładne i eleganckie ubrania ciążowe - ale niestety w nie najniższych cenach...
Mała rośnie i przy tym się bardzo rozpycha - kopie w pęcherz (biegam co minutę do toalety), kopie w żołądek (jest taki ściśnięty i bardzo boli - jakby kamień był w środku). Muszę jeść bardzo mało i często, bo inaczej bardzo cierpię...
Mała jest straszną rozrabiaką i czuję, że będzie jak mamusia bardzo aktywna - ale przez tę jej aktywność w ogóle nie daje mi za dużo pospać w nocy...
Ale i tak ją kocham... i już nawet zakupiłam dla niej pierwszą, małą sukienkę z legginsami...jest przesłodka...;-)
Wróciłam też do pracy zawodowej, ale nie powiem, że siedzenie 8 h za biurkiem to szczyt moich marzeń...kręgosłup daje mi poważnie w kość...liczę na to, że szybko się przyzwyczaję...zobaczymy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz