Jeżeli ktoś dałby mi wybór pomiędzy malowaniem i urządzaniem mieszkania, a 3 dniami spędzonymi za miastem na pewno wybrałabym opcję nr 2. Ciąża absolutnie nie nadaje się na takie wyzwania. W zasadzie mija dopiero drugi dzień od rozpoczęcia prac remontowo-malarskich, a mi się wydaje, że siedzę w tym wszystkim już 2 tydzień. Jest masakra....Stres... nerwy, a do tego przeszkadzający we wszystkim brzuch...nie mogę się porządnie schylić, wyciągnąć na dłużej rąk do góry, przebywać długo w malowanym pomieszczeniu, za długo sprzątać...Zdecydowanie zły okres, no ale cóż począć, jeżeli nie uporządkujemy tego teraz to później z małym bobasem już nie zrobimy nic.
Rozpoczynamy dziś z Julitką 29 tc...mała dziś chyba nie jest w najlepszym humorku...jak tatuś - ładuje mi ciągle piąski w bok...czasem naprawdę boli...
Gwoli wyjaśnienia - tatuś miał zły humorek, ale to dziecię piąstkami tłukło ;)
OdpowiedzUsuń