Jesteśmy na półmetku...

7 marca 2011.

Od dziś do wyznaczonej przypuszczalnej daty porodu zostało nam jeszcze, a może aż 140 dni... biorąc pod uwagę, że teoretycznie ciąża trwa 280 dni to połowa za nami. Nie powiem, że "gorsza" połowa, bo nie wiem, co mnie/nas jeszcze czeka...w tym tygodniu na pewno badania krwi -morfologia, odczyn Wassermana, HIV i takie tam... a za jakieś kilka tygodni test obciążenia glukozą - czego boję się najbardziej.
W sumie zaczynamy dziś 21 tc, więc i teoretycznie powinnam odczuwać już ruchy dzidzi...tymczasem chyba nie odczuwam, a może odczuwam, a mi się wydaje, że to jakieś gazy...w końcu to dziecko jest jeszcze bardzo małe, to i siły nie ma za dużo...nie tak jak moja kotka, jak mnie kopnie to dwa dni boli...;-).
Do egzaminu został już niecały miesiąc, więc staram się zintensyfikować naukę, ale idzie mi to bardzo ciężko....długo już się nie uczyłam czegoś na pamięć i chyba wypadałam z wprawy.
Pozytywne jest to, że chyba wiosna się do nas zbliża wielkimi krokami. Słońce codziennie wita mnie o poranku, temperatury nie są jeszcze wybitnie wiosenne - no ale przynajmniej jakiś taki powiew świeżości czuć w powietrzu. Może już niedługo będę mogła ubrać jakąś wiosenną sukienkę? :-) oby...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz