Dzisiaj wielki dzień pączkowego obżarstwa - wszak to dzisiaj Tłusty Czwartek mamy...wszyscy, czy to wielcy, czy mali biegną do cukierni czy piekarni, żeby zakupić te puszyste słodkości i pochłonąć je bez wyrzutów sumienia. Ale moi drodzy czytelnicy, czy Wy wiecie że taki pączek to 200-300 kcal...?Wiem, wiem - dzisiaj jemy je bez liczenia kalorii....
Sama grzecznie poprosiłam dzisiaj męża, żeby spełnił moją zachciankę i zakupił dla mnie na śniadanie pączka z różą...Zjadłam, ale powiem szczerze, że wcale jakoś nie jestem usatysfakcjonowana ich smakiem. Mam wrażenie, że nie są one pieczone na tłuszczu pierwszej świeżości...a i same w sobie jakieś takie...
A może ja po prostu mam smaki i humory - możliwe...
Ostatnio nachodzą mnie jakieś refleksje związane z samopoczuciem kobiet w ciąży...nie wiem dlaczego, ale chyba to taki standard, że każdy kto wie o mojej ciąży, kiedy tylko mnie zobaczy najpierw patrzy na mój brzuch i niemal automatycznie zadaje ulubione chyba przez ciężarne pytanie "Jak się czujesz?"
Grzecznie odpowiadam "ok", lub"dobrze" lub "nie najgorzej"itd, itp...ale tak naprawdę żadna kobieta nie mówi jak to naprawdę jest być w ciąży...Tak naprawdę przez większość tych 9 miesięcy coś tam zawsze doskwiera - na początku senność, nudności, czasem wymioty, nadwrażliwość na zapachy, potem ból kręgosłupa, zgaga, zaparcia, bóle głowy, zawroty głowy, omdlenia, zmęczenie, problemy ze snem...Kobieta odpowiadając na pytanie "jak się czujesz "- "dobrze" - pozostawia w błogiej nieświadomości swojego rozmówcę i ten (szczególnie facet lub kobieta, która jest bezdzietna) myśli, że ciąża to taki stan w którym kobieta "lewituje"...a guzik prawda, nic bardziej mylnego. Ciąża to okres, w którym nasz organizm pracuje w zdwojonym tempie i szczególnie już pod koniec ledwie "zipie"....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz