Szpitale, znieczulenia i inne...

7 czerwca 2011.
Do porodu zostało jeszcze około 6 tygodni...mama intensywnie ćwiczy oddychanie w szkole rodzenia i przygotowuje się do aktywnego porodu podczas aqua aerobiku dla ciężarnych.
A mała Królewna siedzi sobie w brzuszku i chyba jest jej coraz ciaśniej - bo bardzo się rozpycha - zwłaszcza rączkami i nóżkami.
Odwiedziłam w miniony weekend Szpital, w którym planuję rodzić i wcale nie jest mi z tego powodu lepiej. Myślałam, że jak zobaczę wcześniej to wszystko to będzie mi jakoś łatwiej i może odrobinę lżej na duszy, tymczasem...mam coraz więcej wątpliwości, zaczęłam się wręcz panicznie bać.
Jak się okazało znieczulenie zewnątrzoponowe nie jest standardem tylko dobrem, za które trzeba słono zapłacić...grr. Zresztą szpital też jest podzielony na część odremontowaną (płatną) i część nieodremontowaną (darmową). Są extra płatne pakiety - położne, lekarze na telefon, pokoje ...można się w tym wszystkim pogubić.
Cały czas zastanawiam się i ubolewam na jednym dlaczego całe życie płacę składki zdrowotne, ubezpieczeniowe (niemałe kwoty), a kiedy przychodzi taki moment, że człowiek chciałby skorzystać np. ze znieczulenia, a tutaj się okazuje, że nie możesz, albo możesz - ale trzeba płacić.
Nasz kraj, a raczej cały ten NFZ (razem z Panią Minister Kopacz) należałoby zlikwidować...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz