Niby słońce dziś świeci za oknem, niby nie muszę iść do pracy, niby czuję się dobrze, niby wszystko jest w porządku, ale...chyba jednak nie do końca. Od wczoraj zaczynam łapać jakąś depresję...:-( jest mi smutno, jest mi źle, nie mam na nic sił, nic nie sprawia mi radości, a do tego te stosy papieru, które leżą dokładnie wszędzie obok mnie na łóżku, stoliku i półkach - sieją we mnie strach...czytam te akty prawne, niewiele z tego bełkotu rozumiem, a później gdy otwieram testy, żeby je rozwiązywać, okazuje się, że pytania są o takie szczegóły, że znów muszę wracać i wertować stosy kartek w poszukiwaniu prawidłowej odpowiedzi. Koszmar!!!
A żeby było mało tego wszystkiego - to zaczynam powoli wątpić w to, czy będę dobrą mamą dla naszego dziecka. Wszyscy dookoła, którzy moją lub będą mieć bobasa, tak strasznie się emocjonują tym faktem, że aż mi słabo. Ja nie wiem, chyba coś ze mną jest nie tak...ja wcale nie skaczę z radości pod sufit, nie biegam po sklepach za ciuchami dla dziecka, nie stawiam swojego brzucha na piedestale, nie szaleję jak inne mamuśki...a wręcz staram się o tym nie myśleć, ogarnia mnie przygnębienie, strach o to, jak to wszystko będzie, czy wytrzymam ból, czy będę gruba jak waleń...Chyba zaraz oszaleję!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz