Ten weekend wyjątkowo obfituje dla mnie w spotkania towarzyskie i aż sama się dziwię, że znajduję w sobie tyle siły i energii. Ale wyszłam z założenia, że jak jest okazja spotkania się ze znajomymi z czasów lat dziecinnych i studenckich - to trzeba ją wykorzystać. W końcu może nie prędko będzie nam dane znowu spotkać się w tym samym gronie. A przy okazji takiego spotkania można powspominać stare dobre czasy, a przy tym uśmiać się do łez. Każdy z nas ma już swoje prywatne życie, każdy z nas idzie własną ścieżką, ale mimo to nasze drogi czasem gdzieś tam na krótką chwilkę się krzyżują. I wtedy... odżywają wspomnienia i chciałoby się powrócić do tamtych chwil.
Mam nadzieję, że urodzenie dziecka nie spowoduje, że zostanę zaszufladkowana do półeczki "ona siedzi z dzieckiem i nigdzie nie wychodzi". Postanowiłam, że będę nowoczesną mamą i nie będę siedziała w domu 24 h na dobę 7 dni w tygodniu. Chcę prowadzić normalne życie towarzyskie, spotkać się z znajomymi, wychodzić na basen, jogę, czy do restauracji na obiad. W końcu dziecko nie ma być przysłowiową "kulą u nogi".
Z drugiej strony, czytając blogi innych mam, zaczynam się bać, co to będzie. Skoro urodzenie dziecka to ponoć "pikuś" w porównaniu z tym, co jest po porodzie. Nastawiam się na jakiś masakryczny ból piersi i brzucha podczas karmienia, nocne czuwania, kolki, krzyki itd, itp...
A może to tylko jakieś skrajne emocje - nie radzących sobie mamusiek? Znam jedną taką, co sama wymaga opieki 24 h na dobę, a nie mówiąc już o jej dzieciach.
Joanna S.- matka pełną gębą, od 15 miesięcy nie była w kinie, które kiedyś bylo jej pasją.Nic jej nie boli fizycznie, tylko kłuje w mózgu...
OdpowiedzUsuń