Zaczynam się zastanawiać nad tym, ile z tych badań jest rzeczywiście koniecznych i potrzebnych, a ile to zwykłe naciąganie na wydawanie pieniędzy. W sumie 180 zł to nie mała kwota...a tyle kosztuje to badanie w diagnostyce molekularnej.
W sumie z wizytą u Pani Doktor koszt wyniósł "jedyne" 300 zł - po prostu szok. Chyba powoli zaczynam rozumieć dlaczego jest u nas taki mały przyrost naturalny - przecież sam okres ciąży potrafi zrujnować budżet rodzinny.
Wieczorem wizyta u Pani stomatolog, bo maleństwo już zaczyna buszować i zabiera mi całe wapno z organizmu, czego efektem są ubytki w zębach...brrr. Przeżyłam.
Teraz leżę do góry brzuszkiem i odpoczywam przed jutrzejszym maratonem - czekają mnie jeszcze badania okresowe do pracy.
Samopoczucie nawet nie najgorsze, ale do normalnego jeszcze daleko, choć Pani Doktor mnie dzisiaj pocieszyła, że siły wracają po 16; 18 tygodniu ciąży - więc chyba jeszcze miesiąc, dwa się pomęczę z moim zmęczeniem i sennością.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz