3 stycznia 2011
To już 3 dzień roku 2011, ależ ten czas ucieka ...może troszkę spóźnione, ale za to bardzo szczere życzenia dla wszystkich, którzy tutaj zaglądają. Oby ten rok był dla nas wszystkich piękniejszy i radośniejszy pod każdym względem, by miłość nigdy nie ustawała, a spokój zamieszkał w naszych sercach. Obyśmy mieli czas na chwilkę refleksji, pyszną kawę w zaciszu domowego ogniska, spotkania z przyjaciółmi i obyśmy umieli dostrzec całe piękno wokół nas - choć czasem bywa ono bardzo maleńkie.
Dzisiaj ja i moja mała fasolka rozpoczęliśmy 12 tydzień ciąży, czyli teoretycznie zaczynamy zbliżać się do końca pierwszego trymestru. Wymioty i nudności męczą mnie już mniej, ale sił ciągle brak. Pierwszy dzień w pracy i 8 h za biurkiem wcale mojej energii życiowej nie poprawiły, wręcz przeciwnie, wróciłam do domu wypruta z sił, położyłam się do łóżka i spałam 1,5 h.
Dzisiaj jestem jakaś dziwnie niespokojna. Chyba za dużo czytam o tych wszystkich poronieniach, komplikacjach w czasie ciąży i porodu i zaczynam się troszkę denerwować. Poza tym w sobotę mam wykonać USG genetycznie 3D i też jakoś się tym denerwuję, czy wszystko będzie ok. Okres ciąży to chyba cały czas nieustający stres i nerwy, czy aby wszystko na pewno rozwija się tak jak powinno.
Poza tym dowiedziałam się dzisiaj, że żona mojej wielkiej miłości z lat nastoletnich też spodziewa się dziecka i to dokładnie w takim terminie jak ja. Jestem mile zaskoczona... NO TO POWODZENIA
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz