Pani Doktor mnie pociesza, że kobiecie samopoczucie się tak na prawdę poprawia w momencie, kiedy poczuje pierwsze ruchy dzidziusia. No czyli tak około +/- 20 t.c. Czyli zostało mi jeszcze +/-7 tygodni. Aaaaaa....ale pierwsze 13 tygodni jakoś dałam radę - może i dam te 7 ;-).
Cały czas się tylko zastanawiam dlaczego w książkach, poradnikach, różnego rodzaju gazetkach, no i na filmach ciąża jest przedstawiana w takich różowych barwach...hmm?
Zachodzisz w ciążę, przed Tobą cudowne 9 miesięcy, zero problemów, stresu, bólu, rodzisz dziecko i jest happy end...
Swoją drogą zastanawiam się - jak to jest u kotek. Moja nigdy nie rodziła i chyba nie będzie nigdy rodzić, bo ją pozbawiałam tej możliwości, ale ciekawe, czy zwierzęta też odczuwają jakieś niegodności związane z ciążą i to nie pojedynczą...
Dzisiejszy dzień również psychicznie nie jest dla mnie najlepszy, ponieważ dowiedziałam się, że jeden z moich kolegów z pracy odchodzi z dniem 31 stycznia. Zmartwiłam się, bo w końcu była to jedyna osoba, która w tej firmie miała trochę większe niż przeciętne pojęcie o geologii. A teraz co...teraz straszna d...ups :-). Ech...dziwne to wszystko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz